Numer telefonu:
(Widoczny tylko dla posiadaczy kont VIP)
Ogłaszam wszem i wobec, że nie jest tak różowo być singielką, jak zwykło się mówić.
Przede wszystkim mam dosyć tego, że za każdym razem kiedy gdzieś wychodzę ze znajomymi jestem na doczepkę. Same pary i ja. Nie mówiąc o wyjazdach, z którymi jest problem, bo pokoje są zazwyczaj dwuosobowe...a płacić podwójnie za samotność? Coś chyba jest nie tak.
Mężczyźni, których znam to geje albo związkowcy. Tychy pierwszych, często nawet wolnych nie interesuje ja, natomiast ci drudzy nie interesują mnie. Tu powstaje sytuacja patowa.
Poznałam ostatnio faceta w klubie. Próbował mi wmówić, że ma hodowle mrówek, a po szybkim zdemaskowaniu kłamstwa uznał, że jeszcze nie spotkał tak inteligentnej kobiety, która by odkryła, że to kłamstwo... Komentarz tej sytuacji jest zbędny.
Czy jestem wolna z wyboru? Tak, bo mogłabym mieć jakiegoś faceta. Problem polega na tym, że ja nie chcę jakiegoś tam faceta, chcę się zakochać, a boję się, że nie ma w kim.
Czy próbuję? Tak, ale bez większych sukcesów.
Zamieszczam ten post, żebyście Wy normalni, wolni, atrakcyjni mężczyźni wyszli na ulicę, do kawiarni, kin, czy innych popularnych miejsc i nie bali się próbować, zagadywać, poznawać.
Bo te normalne, samotne i piękne dziewczyny są tuż obok Was! Wystarczy przełamać strach i spróbować, a i ja obiecuję, i namawiam inne kobiety, aby i one zaczepiały, i walczyły o swoje szczęście.